Temat: Rosja - Unia Europejska

Dom - Surowce - Temat: Rosja - Unia Europejska

02.08.2019-928 widoki -Surowce

Gazprom z koncernami z UE ominie Ukrainę  Surowce

  • Wielka inwestycja Gazpromu. Rozpoczęto układanie rur na rosyjskich wodach
  • Sekretarz energii AMERYCE chwali Polskę. "Podjęła dobrą decyzję"
  • Spór wokół Nord Stream 2. Media: Gazprom grozi Danii pozwem
  • Koniec gorszych produktów dla Młodych polaków? "Podejrzewam, że niewiele się zmieni"
  • Tani jak Polak. Eurostat porównał koszty roboty w Unii

Podpisując porozumienie o budowie gazociągu Nord Stream 2, Gazprom faktycznie stworzył blok wielkich koncernów energetycznych z Ue zainteresowanych dostawami gazu z Rosji z ominięciem Ukrainy - ocenia w poniedziałek dziennik "Kommiersant".

W piątek w kuluarach Wschodniego Forum Ekonomicznego we Władywostoku, na Dalekim Wschodzie Rosji, przedstawiciele rosyjskiego Gazpromu, niemieckich E. On i BASF-Wintershall, brytyjsko-holenderskiego Royal Dutch Shell, austriackiego OMV i francuskiego Engie (d. GdF Suez) podpisali prawnie obowiązujące porozumienie akcjonariuszy w sprawie budowy Nord Stream 2, oryginalnej dwunitkowej magistrali gazowej o przepustowości 55 mld metrów sześciennych surowca rocznie wraz z Rosji do Niemiec poprzez Morze Bałtyckie.

Prąd i gaz od konkretnego dostawcy

Wspólne interesy

Zgodnie z porozumieniem adaptacją projektu zajmie się spółka New European Pipeline AG, w jakiej do Gazpromu należeć będzie 51 proc. akcji, do E. On, BASF-Wintershall, Royal Dutch Shell i OMV - po 10 proc., an Engie - 9 proc.

"Kommiersant" podkreśla, że "realizacja planu uczyni z Niemiec podstawowe centrum dystrybucji rosyjskiego gazu na starym kontynencie i w istocie rzeczy pozwoli zrezygnować spośród dostaw surowca przez Ukrainę, co pozbawi Kijów władców z tranzytu".

"Takie podejście pozostaje w ostrej sprzeczności z oficjalną polityką Berlina, który nadal popiera Kijów" - zauważa rosyjska gazeta. Dodaje, że "Niemcy jako kluczowy kraj Unii europejskiej Europejskiej mogą pozwolić sobie w takie odchylenie od jej politycznego kursu w godność swoich gospodarczych interesów".

Gazprom rozpycha się na starym kontynencie. Rozbuduje Nord Stream dwa

Brak wspólnoty

"Kommiersant" zauważa, że "już samo podpisanie porozumienia akcjonariuszy Nord Stream 2 świadczy na temat, że w UE wciąż nie ma jednolitego posady tak w sprawie połączeniu z Gazpromem, jak jak i również w najostrzejszej kwestii tranzytu (rosyjskiego błękitnego paliwa) poprzez Ukrainę".

"Największe koncerny energetyczne Wielkiej Brytanii, Francji, Niemiec i Austrii podpisały się pod projektem, któregoż realizacja jeśli nie wstrzyma całkowicie, to sprowadzi do minimum tranzyt gazu przez terytorium kraju, politycznie popieranego przez wszystkie te państwa" - wskazuje moskiewski dziennik.

"Kommiersant" konstatuje, że porozumienie jest też sprzeczne ze stanowiskiem Brukseli. Czasopismo przypomina, że zdaniem wiceprzewodniczącego Komisji Europejskiej Marosza Szefczovicza nie są potrzebne żadne gazociągi omijające Ukrainę.

"Wygląda ono także dzięki dyskryminację południowych państw Unii europejskiej Europejskiej, którym w ubiegłym roku USA i Komisja Europejska przeszkodziły w zbudowaniu magistrali South Stream. Teraz proponuje się budowę gazociągu, który przy mocy przesyłowej 55 mld metrów sześc. rocznie przyniesie miliardy dolarów w postaci opłat zbyt tranzyt nie Bułgarii jak i również Węgrom, lecz Niemcom i Czechom" - pisze "Kommiersant".

Zyskają Niemcy

Dziennik również zaznacza, że "praktycznie całość gazu z Rosji będzie docierać do Świata przez Niemcy, co zagwarantuje niemieckim firmom przesyłowym porządne wpływy pieniężne na dziesięciolecia".

O planach budowy dwóch nitek gazociągu od momentu wybrzeża Rosji przez Morze Bałtyckie do wybrzeża Niemiec rosyjski koncern poinformował po czerwcu podczas 19. Internacjonalnego Forum Ekonomicznego w Petersburgu. Dał wówczas do zrozumienia, że faktycznie chodzi o ułożenie dwóch nowych nitek magistrali Nord Stream (Gazociąg Północny), którą od 2011 roku gaz z Rosji po dnie Bałtyku płynie bezpośrednio do Niemiec.

Nord Stream składa się na razie z dwóch nitek o mocy przesyłowej po 27, 5 mld metrów sześc. gazu rocznie. Pierwszą oddano do eksploatacji w listopadzie 2011 r.. Drugą uruchomiono w październiku 2012 roku.

Morski odcinek magistrali, liczący 1224 km, zaczyna się od czasu tłoczni Portowaja koło Wyborga, 125 km na północny zachód od Petersburga, a kończy w okolicach Greifswaldu. Przebiega przez wody terytorialne bądź wyłączne strefy gospodarcze Rosji, Finlandii, Szwecji, Danii i Niemiec. Nowe nitki będą miały początek przy rejonie Ust-Ługi, 110 kilometrów na zachód od Petersburga.

Oprócz Gazpromu (51 proc. ) udziałowcami Nord Stream są E. ON-Ruhrgas i BASF-Wintershall (mają po 15, 5 proc. ), oraz Engie i holenderski Gasunie. Dwie ostatnie mają po 9 proc.

Bez odnogi

W wypadku Nord Stream 2 Gazprom zamierza dostarczać gaz do granicy Niemiec, na jakie możliwości - jak twierdzi - nie będzie potrzebował zgody Komisji Europejskiej - należy zezwolenie regulatora niemieckiego rynku gazowego.

W wypadku Nord Streamu rosyjskiemu koncernowi nie udało się wykluczyć jego lądowej odnogi dzierży terytorium Niemiec - gazociągu OPAL - spod przepisów antymonopolowych Unii Europejskiej. Obecnie Gazprom może wykorzystywać tylko pięćdziesięciu proc. przepustowości magistrali. Monopolista stara się o zezwolenie na jego pełne wykorzystywanie.

Gazprom zamierza urzeczywistniać projekt Nord Stream 2 w zgodzie z normami trzeciego pakietu energetycznego UE, nie uczestnicząc w robieniu infrastruktury przesyłowej na terytorium Unii europejskiej Europejskiej. Z tego powodu w przedsięwzięciu nie weźmie udziału Gasunie, który dysponuje sieci przesyłowe i absorbuje się dystrybucją.

Koszty paliw szukają dna. Czy benzyna może być jeszcze tańsza?

Trzeci, liberalizacyjny pakiet energetyczny UE nakazuje oddzielenie własności infrastruktury przesyłowej od obrotu i sprzedaży energii oraz gazu. Gazprom dotąd sprzeciwiał się tej postanowieniom, argumentując, że bezprawnie pozbawia go kontroli ponad należącymi do niego aktywami na terenie Unii Europejskiej.

Ukraina wykluczona

Nord Stream 2 w zamyśle Gazpromu ma mu pomóc po zaprzestaniu tranzytu gazu do UE przez Ukrainę, jakie możliwości koncern chce uczynić do 2020 roku. W 2014 roku Gazprom przesłał za pośrednictwem Ukrainę 62 mld metrów sześc. surowca. Moce tranzytowe systemu przesyłu gazu na Ukrainie wynoszą 178, pięć mld metrów sześc.

Według ekspertów, na których powołuje się "Kommiersant", ukraiński system przesyłu gazu stanie się nierentowny już przy spadku tranzytu do 40 mld metrów sześc. na rok; przy takim rozwoju wydarzeń Kijów będzie musiał zakonserwować część sieci.

Związane z