2, 5 mln dol. na rozwój gwoli polskiego startupu Growbots

Dom - Firmy - 2, 5 mln dol. na rozwój gwoli polskiego startupu Growbots

20.08.2019-252 widoki -Firmy

Growbots - polski startup, inwestycje, plany

Growbots zebrał od inwestorów dwóch, 5 mln dol. na dalszy rozwój. Polski startup zajmuje się automatyzacją przebiegu sprzedaży. Ma w tej chwili 500 klientów, spośród czego 85 proc. to firmy ze Usa.

- To tzw. bridge round, nie chcieliśmy nagromadzić typowej rundy A. Zależy nam na tym, by rosnąć w dalszym zakresie tak, jak robiliśmy wówczas do tej pory, innymi słowy kontrolując koszt pozyskania konsumenta i nie przepłacając zbyt wzrost – mówi w rozmowie z Business Insider Polska Grzegorz Pietruszyński, CEO Growbots.

– Oczywiście dlatego nie zdecydowaliśmy się na współpracę z ogromnymi funduszami, które standardowo biorą 20-25 proc. udziałów, a na 2, 5 mln dol. - tyle miało nam wystarczyć, by osiągnąć cel do kolejnego celu, który sobie wyznaczyliśmy. Po szesnascie miesiącach od momentu debiutu na rynku drugiej wersji wyrobu doszliśmy do poziomu czterech mln dol. sprzedaży rocznie (tzw. ARR). Teraz obiektem jest 10 mln dol. - zaznacza.

W Growbots zainwestowała grupa akcjonariuszy: 1, 5 mln dol. wyłożył węgiersko-rosyjski kasa zapomogowa Buran VC, który ma też udziały w krakowskim startupie Estimote, a resztę: Lighter Capital i aniołowie biznesu, który już wcześniej zaangażowali się w kompanię.

Ekonomia ma znaczenie

- Większość startupów chwali się zazwyczaj tym, jak ogromną kwotę udało im się zebrać, ale my mamy taką filozofię, by od czasu inwestorów pozyskiwać jak najmniej. Nie ma co się chwalić rundami, trzeba wypracowywać przychody i dbać o metryki biznesowe - współżycie kosztu pozyskania klienta jak i również średniej wartości kontraktu - mówi Pietruszyński.

I wyjaśnia:

Gdy popatrzymy na cykl rozwoju biznesu, to im później zaczyna się oddawać procenty przy firmie, tym więcej kasy się za to dostaje.

A za zakupach grupowych późniejszym etapie te większe pieniądze są naprawdę potrzebne – o ile do miliona dolarów rośnie się możliwie skutecznie, do 10 mln dol. też, to powyżej naszej kwoty – od 10 do 100 mln dol. nie da się tego zrobić szybko bez sięgnięcia po kilkadziesiąt milionów dolarów.

Podkreśla, że za sprawą takiej filozofii Growbots dzierży wydajny model biznesowy.

– Rośniemy szybko - w tempie ok. 10 proc. miesięcznie, ale po sposób zrównoważony. Staramy się pilnować tego, ile rzeczywiście wydajemy na pozyskanie kontrahentów, żeby wzrost sam po sobie nie był celem. Są firmy, które nie patrzą na koszt pozyskania klienta, nie rozmyślają nad tym, lub ten klient się po ogóle kiedykolwiek zwróci, wyłącznie rosną. Według mnie wówczas zła strategia biznesowa, bowiem uczy wszystkich w przedsiębiorstwie, że ekonomia nie posiada właściwie znaczenia. Osoby zaczynają się przyzwyczajać do odwiedzenia tego, że mogą zdawać pieniądze na rzeczy, które niekoniecznie muszą działać, zaś to się nie ukończy dobrze.

Tak rośnie Growbots

W ubiegłym roku zyski Growbots urosły 12 razy (od stycznia do grudnia 2016 roku). Do tej pory, łącznie z minioną rundą, startup pozyskał od inwestorów 4, 2 mln dol.

Najważniejszymi rynkami, na których chce się rozwijać, są: USA, Kanada i Wielka Brytania. – Nie skreślamy Europy, lecz inwestujemy głównie w Stanach – przyznaje CEO Growbots.

Tak wyglądał rozwój startupu do maja 2016 roku:

Foto: Mariusz Olszewski / Business Insider Polska

Growbots zadebiutował na branży w 2014 roku, był początkowo agencją, która specjalizowała się w generowaniu leadów. Aktualnie w dwóch amerykańskich biurach firmy – w Cleveland i San Francisco pracuje już prawie dwadzieścia osób. Do końca roku ten zespół ma rozbudować się do 40-50 osób. W Polsce Growbots najmuje ok. 70 pracowników.

- Staramy się zmieniać rozmiar i w Polsce, i w USA. W Stanach priorytetem jest sprzedaż i marketing. W polsce rozwijamy zwłaszcza produkt, new business oraz obsługę klienta – mówi Pietruszyński.

A co z konkurencją? - Robimy na dość nowym sektorze, na którym pojawia się dużo firm. Liderów wydaje się mniej więcej pięciu i my się do tego grona, na szczęście, zaliczamy. Najwięksi konkurenci – Outreach i Salesloft zatrudniają ok. 120 osób i posiadają dwukrotnie większe przychody, lecz wystartowaliśmy rok po tych propozycji, więc szybko ich gonimy - mówi Pietruszyński.

WARTO WIEDZIEĆ

Związane z